Sezon Zima 2022/2023 powoli dobiega końca, a ostatnie mecze o punkty rozegrane zostaną 10 marca. Jeszcze nie znamy żadnych rozstrzygnięć, ale już wiele możemy napisać na temat tego co będzie działo się w OFC przez te ostatnie kilkanaście dni. Tym właśnie tematem zajmę się w poniższym artykule, który można nazwać analizą, a może nawet felietonem. Sami ocenicie jak przeczytacie.
OFC 1:
W pierwszej lidze nie ma zaskoczenia na pozycji lidera. To zacne miejsce piastuje Baumit i jest na dobrej drodze, aby zgarnąć szósty tytuł w rozgrywkach OFC (do tej pory trzy razy zrobili to jako FC Spec i dwa razy jako Baumit). Jest to jedyna drużyna w tym sezonie, która może pochwalić się kompletem punktów. Może również poszczycić się najlepszą defensywą, co jest dużym osiągnięciem. Z Grzegorzem Kędzierskim między słupkami nigdy nie możemy powiedzieć, że obrońcy mogą czuć się jakoś mega pewnie, aczkolwiek tej zimy Pan Grzegorz gra naprawdę bardzo równo, wpisując się w sentencję o tym, że zawodnik jest jak wino. Im starszy tym lepszy. Miejmy nadzieje, że nie zostało to wypowiedziane w złym momencie.
Jedyną drużyną, która realnie może zabrać złote medale Baumitowi jest Leroy Merlin Wrocław. W tym przypadku moje przedsezonowe typy się sprawdziły. "Liroj" ma stabilną kadrę, liderzy tutaj nie zawodzą i też do tej pory przegrał on tylko jedno spotkanie. Niestety było to spotkanie na początku sezonu, z obecnie liderującym Baumitem. Zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby ten mecz odbył się na przykład dzisiaj to kto wie, może byśmy mieli bardziej korzystny rezultat dla podopiecznych Grzegorza Andysza. Tego niestety się nie dowiemy, ale wiemy z pewnością, że musiałaby stać się katastrofa, żeby czwarty zespół poprzedniego sezonu nie zajął drugiego miejsca w sezonie bieżącym.
O trzecie miejsce realnie walczą takie kapele jak Old Blue Angels, Kreowanie Marek, Fulanito i o dziwo 3V. Największe szanse mają "Anioły", które przecież jeszcze nie tak dawno biły się o złote, a nie brązowe medale. Niestety zaczęły przydarzać się problemy kadrowe, potem jeszcze zniżka formy i OBA walczy o najniższy stopień podium. Przed sezonem nikt by się tego nie spodziewał, a więc jak ten sezon się nie skończy i tak będzie lepszy niż poprzedni. Kreowanie Marek ostatnim meczem pokazało, że raczej nie jest jeszcze gotowe walczyć o najwyższe laury. Po ograniu OBA i rozbiciu Astechu i LagaNoMore, teraz przytrafiła się wpadka z Nokią. Wpadka, która może kosztować "Kreatorów" wiele i w końcowym rozrachunku mogą zakończyć granie w dolnej części tabeli. Przed nimi mecze z Baumitem, Busem Marco Polo i 3V, a więc z jednym rywalem poza zasięgiem i dwa z niewygodnymi przeciwnikami. Patrząc na potencjał ludzki "fioletowych" ich obecna pozycja wydaje się być adekwatna i jeśli ją opuszczą - to będą mogli czuć niedosyt. Trzeba oddać tej drużynie, że "umie w transfery", bowiem zakontraktowanie Filipa Ciuby było strzałem w dziesiątkę. Czy Ciuba pomoże osiągnąć sukces? No tutaj nie wszystko leży już w gestii Kreowania.

Przed sezonem mówiłęm i pisałem, bo ja z reguły dużo działam na obu tych polach, ale chyba jednak częściej moje teksty przeczytacie niż usłyszycie moje gadanie, że Fulanito jednym z głównych kandydatów do medali na koniec sezonu. Doświadczona ekipa, posiadająca ciekawych zawodników i liderów w każdej formacji. Tomasz Felisiak, Marek Zając czy Rafał Zdunek, a do tego inni ambitni "plejerzy" (Patryk Bukała czy Mariusz Filipowski ot co), no i szeroka kadra. Zaczęło się od kubła zimnej wody na inaugurację, ale im dalej w las tym forma stawała się wyższa. Cztery mecze bez porażki i do starcia z Baumitem "Szachownice" przystępowały z realną szansą na sprawienie niespodzianki. Takowej niestety nikt nie uświadczył, potem zaczęły się tworzyć problemy i miejsce medalowe powoli się oddala. Na dodatek kontuzji nabawiłła się największa gwiazda tej drużyny i jej najlepszy strzelec - Rafał Zdunek. Jeśli do końca sezonu nie wróci do gry, to w starciach z beniaminkami - LagaNoMore i 3M wcale nie musi ugrać kompletu oczek.
3V ma najmniej meczów rozegranych w tym sezonie, bo jest ich siedem. 10 punktów "debiutant" posiada i 12 punktów zdobyć jeszcze może. Obecnie znajduje się tuż nad strefą spadkową, a terminarz ma w miarę zrównoważony. Mecze z Astechem, Busem Marco Polo, Old Blue Angels i Kreowaniem Marek tutaj można pokusić się o pełną pulę, jeśli rzecz jasna nie zadowalamy się tylko i wyłącznie utrzymaniem w elicie. Trzeba też trzymać kciuki za Piotra Rybaka, który jak na kapitana przystało jest liderem swojej drużyny. 39 goli 3V do tej pory strzeliło, a przynajmniej w dwudziestu z nich miał bezpośredni udział młodszy z braci Rybak. Jeśli swoje trzy grosze (w pozytywnym tego stwierdzienia znaczeniu) dołożą jeszcze Igor Goncharov i Filip Rusiak to górna połówka tabeli powinna należeć do "niebiesko-żółtych".
Bus Marco Polo zamiast bić się o najwyższe cele to nie jest jeszcze pewny pozostania w najwyższej klasy rozgrywkowej. Patrząc na potencjał kadrowy tej ekipy i fakt, że w jej składzie występują tacy zawodnicy jak: Łukasz Sornat, Piotr Miklas, Grzegorz Kozioł, Krzysztof Dębowski, Patryk Hłobaż czy Paweł Garyga (Ci dwaj ostatni grają bardzo rzadko) można czuć duży zawód. Widać, że brakuje tutaj odpowiedniego balansu między ofensywną a defensywą, często też przy tak dużej ilości "indywidualności" nie ma odpowiedniej dozy grania zespołowego. Ten sezon jest zatem dziwny dla "Autobusów". Potrafili oni wysoko pokonać OBA czy postawić się Baumitowi. Niestety przydarzyły im się wpadki z KS Widawa Wrocław i Nokią, czyli z rywalami niżej notowanymi. W takich przypadkach ciężko ugrać coś więcej niż utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, a raczej to okaże się dla zawodników Pawła Markowskiego tym tak zwanym "sufitem".

Miesiąc temu zachwycaliśmy się postawą beniaminka - LagaNoMore. W pięciu grach uzyskał on dziewięć na piętnaście możliwych punktów, a dwa mecze, które przegrał to była jednobramkowa porażka z Old Blue Angels (ówczesnym liderem tabeli) i nieco bardziej dotkliwa klęska z Leroy Merlin Wrocław (trzecia ekipa w stawce na tamten moment). Później doszła do tego porażka z Baumitem, udało się odkuć na Nokii, ale w dwóch ostatnich meczach z Kreowaniem Marek i Busem team Piotra Ochmana nie tylko nie zapunktował, ale stracił aż 21 goli, czyli prawie 40% całości. Niestety nie zapowiada się, żeby sytuacja miała drastycznie się poprawić. Widać, że ta kadra Lagi nie jest tak mocna jak rok temu, a sam Lenart Muller na pierwszą ligę to za mało, aby walczyć o czołowe lokaty. Narazie pozostaje gra o utrzymanie, a przewaga beniaminka nad strefą spadkową wynosi zaledwie trzy oczka.
O wszystkich drużynach ze strefy spadkowej, a więc o Widawie Wrocław, Nokii, Astechu i 3M możemy napisać, że grają lepiej niż punktują. "Widawianie" gdyby posiadali skład z poprzedniego sezonu to byliby murowanymi kandydatami do uzyskania medali na koniec zmagań zimowych. Kadra została znacząco zmieniona i jest to widoczne na tych meczach. Brakuje tutaj lidera z krwi i kości i z jednej strony fajnie, że gole rozbijają się na kilku graczy, ale gdy potrzeba ten wózek ciągnąć to nie ma kto tego robić. Teoretycznie do końca sezonu KS gra z rywalami w zasięgu, ale jak uczy nas historia te mecze wcale łatwe być nie muszą i wcale punktów przynieść nie muszą. W ostatnim czasie Widawa uzyskała dopiero trzecią wygraną tej zimy i jeśli chce się w pierwszej lidze utrzymać musi jeszcze tak z 4-6 punktów zdobyć.
Szanse na zachowanie ligowego bytu posiada Nokia, która jednak terminarz ma cięższy niż Widawa, rozegrała jedno spotkanie więcej od niej i pozostały jej dwa mecze do rozegrania. Pech chciał, że są to starcia z liderem - Baumitem i wiceliderem - Leroy Merlin Wrocław. Wydaje się, że tylko cud może uratować graczy Michała Grobelnego, ale też ich ostatni występ z Kreowaniem Marek pokazał, że mogą również postawić trudne warunki wcześniej wymienionym oponentom. Raczej więc Nokia po raz kolejny pożegna się z elitą i tutaj mimo dużej sympatii do tej drużyny, nie jestem i pewnie większość opinii publcznej nie jest zaskoczona. Zapytacie? Co zespół ten musiałby zrobić, żeby powalczyć o coś więcej? No jest on w dalszym ciągu w fazie transformacji. Dalej trwa nauka gry bez Pawła Gniewka i Oskara Mizielińskiego, a także próba radzenia sobie bez doświadczonych Dominika Kaczmara czy Grzegorza Bogacza. Z upływem czasu powinno wyjść to Nokii na dobre.

Najbardziej od reszty stawki odbiegają Astech i 3M, co wymiernie pokazuje tabela. Pierwsi posiadają tylko trzy, a drudzy zaledwie jedno oczko. W przypadku tych dwóch drużyn można powiedzieć, że zawsze lepiej radziły sobie one na otwartych boiskach i widać, że balon to nie jest plansza na której potrafią swobodnie się poruszać. W przypadku "Astechowców" widać, że bez takich indywidualności jak Dawid Fabisz czy Dawid Ozga ciężko skutecznie walczyć w ofensywie (niebiescy posiadają najmniej skuteczny atak w lidze). Sam Filip Piasecki to za mało, chociaż w starciu z 3M zwycięstwo swojej drużynie zapewnił. Niestety w defensywie Kamil Zięcina nie potrafi tego wszystkiego dobrze ustawić a i sam nie gra na miarę swojego potencjału. Jeśli zaś mówimy o 3M to tutaj teoretycznie ma kto dobrze grać, bo przecież jest Marcin Karliński, jest także Łukasz Herbuś, Michał Mierzwicki czy czasami ujrzymy Tomasza Bałagę lub Adama Łapetę. Niestety słowo "czasami" jest tutaj kluczem. Tak niestabilnej kadry nie posiada chyba, żadna ekipa w pierwszej lidze, a notoryczny brak nominalnego bramkarza też robi swoje. Team Jacka Nosewicza posiada więc już tylko i wyłącznie matematyczne szanse na utrzymanie (musiałby wygrać wszystko do końca, ograć Widawę w sposób znaczący, bliski dwucyfrówce, liczyć na to, że "Widawianie" w trzech ostatnich meczach zdobędą zaledwie jeden punkt, a 3V nie zdobędzie żadnego). Astechowi komplet oczek też może nie dać utrzymania, jeśli 3V i Widawa będą punktować.
OFC 2:
W drugiej lidze jedyną drużyną, która zakończyła granie (a mówimy tutaj o stanie na 22 luty 2023) jest Medserv United, który fazę zasadniczą zakończył na pierwszym miejscu, utrzymując status drużyny niepokonanej. Tylko dwa mecze, w których nie udało się wygrać - oba z drużynami ze ścisłej czołówki, czyli z Elektrosatem Wrocław i NG Engineering. Punkt przewagi nad drugą w stawce drużyną Piotra Grzywaczewskiego, która jednak rozegrała jeden mecz mniej. Mecz niełatwy, bo z Astekiem i tylko wygrana "zielonych" pozwoli "Medical Coders" swoje obecne miejsce utrzymać. Wróćmy jednak do samej postawy tej ekipy i tutaj nie można się do niczego przyczepić. Medserv przeniósł formę z drugiej ligi WLS na drugą ligę OFC i za rok zagra w elicie (co z resztą jest już przesądzone). Mimo, że przez całą zimę z powodu kontuzji grać nie mógł Maciej Mittelstadt. Mimo, że w trakcie sezonu wypadł Bartłomiej Jargieło, a Tomasz Dribczak nie zawsze na meczach się pojawiał, Medserv pokazał, że jest mądrze budowany i jest drużyną z krwi i kości.
O Elektrosacie już nieco wspomnieliśmy i w ich przypadku również nie ma większego zdziwienia, że zajmują czołową lokatę w drugiej lidze. Bardzo dobrze bronią, a przecież o stabilizacji na pozycji bramkarza mówić nie mogą. W ofensywie grają jeszcze lepiej, ale to dlatego, że bardzo wysoką formę prezentują bracia Zasłonka, Adrian Bartkiewicz, Konrad Stencel, Dominik Kotleszka i podłączający się do ataku obrońca - Piotr Grzywaczewski. Jak to mówią - jak nie idzie to nie idzie, a jak idzie to już się daleko zajdzie i ja szczerze obstawiam, że tytuł drugiej trafi w ręce "czerwonych" i to Medserv zakończy zmagania ze srebrnymi krążkami zawieszonymi na szyjach jej zacnych zawodników.
Opis...Kiedyś, z jakieś 2-3 lata temu NG Engineering było czołową drużyną drugiej ligi. Ostatnie sezony nie były dla nich jednak łaskawe. W poprzedniej kampanii ligowej zespół ten zajął przedostatnie miejsce w stawce i nie poszedł ścieżką obraną przez wiele innych drużyn, a więc się nie wycofał. Postanowił walczyć dalej, przeprowadził rewolucję kadrową i jak obecna zima pokazuje - była to trafna decyzja. NGE gra bardzo dobrze, przegrało do tej pory raz z Elektrosatem na inaugurację i raz też zremisowało - z Medservem United. Nikt już nie pamięta o takich zawodnikach jak Marek Rurarz, Jacek Borek czy Piotr Niciński. Teraz na ustach wszystkich jest...Grzegorz Węglarski. Śmiało mogę powiedzieć, że bez niego "biali" nie graliby o medale, ba nie graliby nawet o miejsce w górnej połowie tabeli. Zawodnik ten pod balonem czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Całe NGE strzeliło 70 goli, a sam Węglarski strzelił 28 goli i zanotował 11 asyst, a więc ma bezpośredni udział w 55% trafień całej ekipy. Żeby nie oglądać się na nikogo i świętować brązowe medale drużyna Tomasza Hanki musi w dwa ostatnie mecze wygrać lub liczyć na wpadkę Asteku, który gra przecież jeszcze z Elektrosatem.

Jeśli o Asteku mowa to nie ma sprawy medalu w swoich własnych nogach, musi liczyć na wpadki NG Engineering. Drużyna Sławomira Ryczkowskiego przed sezonem z racji tego, że jest spadkowiczem z pierwszej ligi stawiana była w roli jednego z głównych faworytów do uzyskania natychmiastowego powrotu. Niestety porażki z Medservem i NGE mocno to skomplikowały. O ile w tym pierwszym przypadku możemy mówić o pechu, bo porażka była nieznaczna, to w drugim przegrać 2:10 po prostu nie przystoi. Tak czy siak patrząc na to, że w poprzednim sezonie skład "zielonych" wydawał się być nieco mocniejszy, włodarze tej drużyny mogą być zadowoleni. Zespołowo wygląda to nieźle. a i kilka postaci tej zimy urosło lub wyrosłą. W tym gronie znajdują się Mikołaj Płonka, Zbigniew Lichocki i bramkostrzelny bramkarz - Ivan Kodliuk.
Ciekawie w nasze rozgrywki wprowadziło się FC Podwórko, które po pięciu meczach miało na koncie 10 punktów i realnie biło się o medale na koniec sezonu. Młodziutka drużyna grała bez kompleksów, a kapitalne umiejętności co mecz pokazywali Mateusz Jasiczek, Tomasz Lamek czy Damian Kiściński. W pewnym momencie jednak coś się stało. Jedni powiedzą, że coś się zacieło, inni zasugurą, że zaczęły się mecze z czołowymi drużynami. W efekcie w czterech ostatnich pojedynkach debiutant cztery razy przegrał. O ile porażki z Medservem, Elektrosatem i Astekiem wstydu nie przynoszą (można jedynie przyczepić się do ich rozmiarów) to jednak klęska z Brakiem Sponsora mówi wiele. Podwórko nie jest jeszcze gotowe grać o najwyższe cele, ale jest to drużyna rozwojowa i gdy nabierze większego ogrania we Wrocbalu to z pewnością będzie rywalem trudnym dla każdego. A teraz w najlepszym wypadku zajmie piąte miejsce w stawce.
B/S/H Wrocław przed sezonem było stawiane w roli jednego z faworytów do gry o medale, lecz niestety w dosyć długiej przerwie od grania drużyna ta mocno zmieniła swój skład. Odeszli Dominik Łącki i Konrad Łączniak, inni gracze przestali regularnie przychodzić, a i też ich forma pozostawiała, chociaż w sumie sezon trwa, więc pozostawia wiele do życzenia. W tym sezonie team Wiesława Koprowskiego jest średniakiem. Z czołówką sobie nie radzi, chociaż przegrywa nieznacznie. W meczach z sąsiadami z tabeli jest na zero. Przegrali z ErTeFał, pokonali Brak Sponsora i zremisowali z Podwórkiem. Jeśli zajmą miejsce 5 miejsce to i tak będzie to dobry wynik.

Brak Sponsora to kolejny omawiany przeze mnie zespół, który również w najlepszym wypadku wywalczyć będzie mógł miejsce tuż za czołową czwórką. Zespół ten od kilku lat boryka się z problemem przeciętności. Nie, że jego zawodnicy są przeciętni, ale jako zespół prezentują się przeciętnie. Niestabilność kadrowa nie pozwala wznieść się na wyższy poziom, a i gracze grający w tej drużynie są już mocno wiekowi. W Magazynie Ligowym mówiłem towarzyszowi Czuchrajowi, że potrzeba tutaj wpuszczenia świeżej krwi. Tej zimy również jej brakuje, a dodając do tego fakt, że nie ma Łukasza Nowaka, nie przychodzi w zasadzie Jacek Pożarowski. Jacek Śliz nie gra na miarę potencjału i tylko większych pretensji nie można mieć do Pawła Hajzera i Marka Chmiela, lecz dwóch to za mało, żeby regularnie punktować.
Podobnie do Braku Sponsora prezentuje się Majorel, który prawdopodobnie zajmie nieco wyższe miejsce niż jesienią, ale też będzie to lokata w strefie spadkowej. Największym sukcesem "niebieskich" jest odwórcenie losów spotkania z FC Podwórko, bo przecież wygrana z DKM Football była obowiązkiem, a remis z BS-em to nie jest rzecz, która należałaby do kategorii "mission impossible". Status quo zostało Majorelu zachowane, tutaj można było spodziewać się, że grany będzie radosny, ofensywny futbol, w którym będzie miało miejsce na taktykę i bronienie dostępu do własnej bramki. A że niestety inne drużyny mają lepsze linie ofensywne to i też Majorel jest óśmy. Jeśli wygra w swoim ostatnim meczu z B/S/H to może uda mu się zakończyć granie poza "czerwoną strefą". Może...
Wypici Team na papierze nie wyglądali źle, bo przecież mają swoich szeregach graczy we Wrocbalu ogranych. Niestety tego ogrania nie ma pod balonem. Zespół ten na początku sezonu grał nieźle, bo nawet jeśli przegrywał to w sposób nieznaczny, stawiając opór czy to Podwórku czy ErTeFałowi, ale jego seria brzmiała - cztery porażki z rzędu. Udało się przełamać na Majorelu, ale potem wróciły stare demony i obecnie drużyna Pawła Złomka może "pochwalić się" trzema z rzędu porażkami. Dlaczego jest tak jak jest? Mateusz Surdel przecież strzela, Jeremiasz Wójcicki w miarę ok broni. No i to w sumie byłoby na tyle. Żaden z pozostałych graczy nie ma w dorobku więcej niż czterech goli. Miejsce w czerwonej strefie wydaje się nieuniknione. O ile z ErTeFałem być może uda się zapunktować to w dodatkowym meczu z Astekiem czy NGE będzie o to niezwykle trudno.

ErTeFał - nieco zmieniona nazwa, ale w wymowie pozostaje legendarna. Jej zawodnicy też zakrawają o miano legend, ale też nieco im ten postępujący wiek ciąży. Tak można w nieco pokrętny, ale w sumie odpowiedni sposób obecnić postawę drużyny Pawła Pawłowskiego. Serwuje nam ona wiele ciekawych zagrań, tworzy w miarę interesujące spotkania, ale niestety żeby rywalizować z młodszymi zawodnikami, trzeba mieć w swoich szeregach graczy, którzy zadbają o to, żeby za takowymi "latać" i przeciwko takowym robić różnicę. Tego "żółtym brakuje". Być może jakby takich Marcinów Nicińskich było więcej, to wyglądałoby to lepiej? Tak czy siak warto pochwalić "Nazima" za dokonanie tej reaktywacji, a jeśli dawne RTV wygra dwa ostatnie mecze to 12 punktów nie będzie złym rezultatem.
Od reszty stawki totalnie odbiega inny z debiutantów - DKM Football Team. Drużyna tak samo młoda jak FC Podwórko, ale widać, że w jej szeregach gra zbyt mało graczy poddanych za młodu procesowi piłkarskiego szkolenia. No i po prostu tej jakości brakuje. Drużyna Igora Wiktorowskiego mocno się stara, ale nie przekłada się to na zdobycz punktową. Bywają mecze lepsze, bywają też takie o których się chce jak najszybciej zapomnieć. Takim była niewątpliwie klęska z Elektrosatem Wrocław - 1:24. DKM-owi zostały trzy mecze do końca i chociaż teoretycznie mogą wydostać się z ostatniego miejsca w stawce, to jednak wydaje się to mało prawdopodobne.
Autor: Michał Pondel
E-mail: m.pondel@wrocbal.pl
Stan wiedzy na: 22.02.2023 roku






