O lidze na Kuźnikach nie jestem w stanie pisać tak szczegółowo, jak tutejsi koordynatorzy i pisarze, ale postaram się przybliżyć zbliżający się sezon w miarę przejrzyście. Przy Sarbinowskiej rusza XXII edycja Ligi Siedmioosobowej, w której udział weźmie 38 drużyn, czyli o cztery więcej niż jesienią. Tutaj zawodnicy rywalizować będą od poniedziałku do piątku, co tygodniowo daje 20 pojedynków. Niestety wciąż nie doczekaliśmy się wymiany murawy, która prosi się o to od dobrych 3-4 lat.
SUPERLIGA:
W Superlidze tytułu bronić będzie Akademia Wojsk Lądowych, która sukcesywnie jest odmładzana, a mimo tego ich gra nadal przynosi nie tylko wiele radości, ale również i dumy kibicom. O sile „Wojskowych” powinien stanowić kolektyw, walczący o każdy centymetr boiska, którego czołową postacią ma być zdobywca ostatniego Złotego Buta – Maciej Smoliński. Łatwo jednak on i jego koledzy mieć nie będą, bowiem rywale już wiedzą z kim mają do czynienia i zrobią wszystko, aby ich zatrzymać. Czy to im się uda? Czy jednak AWL udowodni, że sukces z ostatniego roku jest początkiem, długofalowego projektu?
Największym jesiennym pechowcem był ówczesny debiutant – Elita Nowy Dwór, która choć nie przegrała żadnego meczu w sezonie, to zajęła tylko i wyłącznie drugie miejsce, punkt za AWL-em. Na dodatek przegrali również w finale Pucharu Ligi. Mają zatem coś do udowodnienia i na pewno powalczą o złoto. Podobnie jak „Wojskowi” posiadają młody, perspektywiczny zespół, z wieloma indywidualnościami. Oczy kibiców zwrócone będą głównie na to co zrobi duet Adrian Barański – Michał Szewczyk. Jeżeli ten będzie grał tak efektywnie jak ostatnio, powinno być dobrze.
Największym zaskoczeniem poprzedniego sezonu był beniaminek CSWIiCH, który zajął trzecie miejsce, wyprzedzając takie uznane marki jak Prezesi, Blitz Wrocław czy Kuchcik Kuźniki. W drugim sezonie o powtórzenie takiego rezultatu będzie arcytrudno. Po pierwsze – rywale nie spali na rynku transferowym, po drugie Grzegorz Ciepliński jest o kilka miesięcy starszy. Wojskowi to jednak wojskowi, a Ci nigdy łatwo broni nie składają.
Sezon Jesień 2018 był najbardziej rozczarowujący dla Prezesów, którzy przystępowali do niego jako obrońca tytułu, a finalnie nie zgarnęli choćby brązowego medalu. Ta sytuacja wymusiła działania na giełdzie transferowej. Co prawda zespół opuścił jeden z liderów – Piotr Worożański, a na swojego następcę namaścił Łukasza Okoniewskiego, ale mamy przede wszystkim dwa hitowe transfery do klubu. Mowa o Przemysławie Stasiaku i Adamie Kubasiewiczu, którzy potrafią zrobić różnice i mają pomóc w powrocie na sam szczyt.
Niewygodnymi rywalami dla każdego będą niewątpliwie Blitz Wrocław i Kuchcik Kuźniki, czyli jedne z najstarszych drużyn w naszej lidze. Ich składy znacznie się nie zmieniły, a więc nadal są budowane na niezwykle doświadczonych zawodnikach. Wielu martwi się jednak czy „Błyskawice” i „Miejscowi” mimo większego bagażu doświadczeń, większego zgrania, dadzą radę dotrzymać kroku młodszym rywalom. Latka lecą, a najmłodsi w obu ekipach – Michał Pawlaczyk i Piotr Użałowicz mają już odpowiednio 27 i 28 lat. Zatem czy zarówno Blitz, jak i Kuchcik udowodnią, że metryka nie gra roli i powalczą o najwyższe cele.
O miano największego zjazdu formy oprócz Prezesów, mogą walczyć Przyjaciele Tifosek. Te po otarciu się o podium, w kolejnym sezonie długo broniły się przed spadkiem, Na otarcie łez udało im się jednak zdobyć Puchar Ligi i teraz zamierzają udowodnić, że po złej dyspozycji nie ma już śladu. Ich rywale muszą uważać w szczególności na bramkostrzelnych Radosława Parossę i Łukasza Bojarskiego, a także muszą się sporo nagłowić by znaleźć sposób na świetnego Damiana Pająka. Jeżeli uda się im to trio zneutralizować, punkty mają na wyciągniecie ręki, jeżeli nie – biada wam przeciwnicy.
Jakoś mocno się nie wyróżniali ani Dżentelmeni, ani Wybrzeże Klatki Schodowej, a mimo tego pozostali w elicie na kolejny sezon. Pierwsi na przekroju całego sezonu sprawili dwie niespodzianki, remisując z Elitą i pokonując Blitz. Drudzy skupili się na ogrywaniu drużyn równych sobie, a więc pokonali spadkowiczów – Zbieraninę i Rycerzy Ni, a także ograli Przyjaciół Tifosek. Wraz z nową kampanią ligową wrocbalowi bukmacherzy śmielej stawiają na zespół Piotra Wysoczańskiego, aniżeli WKS, któremu tym razem, dziewięć punktów do utrzymania może nie starczyć.
Z nowych twarzy mamy trójkę beniaminków, czyli Klueh, 3M i Goję Wrocław. Rozłóżmy na czynniki pierwsze najpierw ekipę Marcina Żala, która jest w jakimś stopniu fenomenem. Zespół ten nie przegrał ligowego meczu od 28 maja 2018 roku, czyli liczą wraz z sezonem zimowym, od 22 spotkań. Jest niemalże pewne, że w najwyższej klasie rozgrywkowej ich seria dobiegnie końca, ale może nie będzie oznaczać to natychmiastowego spadku. Oto mają zadbać bramkostrzelni bracia Siwikowie i Marek Olszewski, ale czy zadbają…?
W zeszłym sezonie 1 ligi kroku Klueh dotrzymywało 3M, które tylko dwukrotnie straciło punkty i finalnie, co było ich długofalowym celem, zameldowało się w Superlidze. Tutaj łatwo nie będzie, a z racji bycia beniaminkiem, przez wielu typowani są jako jeden z głównych kandydatów do spadku. Pytanie tylko czy na pewno są słabsi od takiego WKS-u, któremu w premierowym sezonie udało się uniknąć degradacji?
Śladami WKS-u będzie chciała podążyć GOJA Wrocław, która również weszła do elity z najmniej lukratywnego miejsca, miejsca trzeciego. Zespół Patryka Obary musi jednak co mecz zjawiać się przy Sarbinowskiej w najmocniejszym składzie, a co za tym idzie na większej ilości meczów musi pojawiać się lider tej drużyny – Mateusz Chodorski. W przeciwnym wypadku GOJA może odpaść już w przedbiegach i podzielić los Rycerzy Ni.
Na koniec o jedynym debiutancie we „wrocbalowym raju”, czyli o Sancho Panza. Drużyna ta podobnie jak Elita ND wiele lat rywalizowała w innej amatorskiej lidze we Wrocławiu i tam nie radziła sobie źle. Jest ona dla naszych ekspertów wielką niewiadomą, o której przynajmniej na razie nie jesteśmy w stanie zbyt wiele powiedzieć, oprócz tego, że w jej szeregach występuje bratanek Organizatora – Gabriel Wiktorowski. Możemy zadać sobie tylko jedno pytanie. Czy podobnie jak poprzednio Elita wezmą Superligę szturmem? Czy jednak będą zmuszeni długo płacić frycowe?
1 LIGA:
W drugiej lidze mamy dwanaście zespołów, a więc o jeden mniej niż w najwyższej i najniższej klasie rozgrywkowej. Nie oznacza to jednak mniejszej dawki piłkarskich emocji. W tym gronie mamy dwóch debiutantów, a więc Deloitte i Eko-Okna. SA. Pierwsi zaprezentowali się wrocbalowej społeczności już tej zimy. Bez ani jednej porażki wygrali 2 ligę pod balonem Olimpijskim, a tacy zawodnicy jak; Adrian Orlicki, Tomasz Siemczyk czy Andrzej Bober często byli na ustach kibiców. Granie pod balonem to jednak zupełnie inna para kaloszy, niż mecze na otwartym boisku i wcale przejście na Sarbinowską nie musi okazać się korzystnym dla ekipy Macieja Zowczaka. Pierwsze kolejki ich zweryfikują.
Patrząc na protokół meczowy Eko-Okien można złapać się za głowę. Nie chodzi tutaj o to, że jest napisany w języku mongolskim czy co gorsza na kolanie, ale o to jacy zawodnicy się w nim znajdują. Mamy związanych z Ekstraklasowym, grającym przy Skwierzyńskiej – Tomtexem, Damiana Rudzkiego, Dawida Kloczkowskiego, Krzysztofa Czajkowskiego czy Mariusza Płatka. Mamy Dawida Witka z Car Zone, czyli króla strzelów (ex-aquo z Rudzkim) z ligi halowej, a także Kamila Dziedzica, który swego czasu wraz ze Sławomirem Rosieckim i Piotrem Konopackim siali postrach w lidze pod balonem Olimpijskim. Każdy z tych zawodników wnosi do gry sporo jakości, a razem mogą stworzyć mieszankę wybuchową i zdominować 1 ligę. Czy tak się stanie?
Spadkowiczem z Superligi są Rycerze Ni, którzy jak pokazuje historia, są za mocni na pierwszą ligę, a za słabi na najwyższą klasę rozgrywkową. Według tej zależności, powinni być faworytami do awansu. Zimę większość zawodników tej drużyny przepracowała grając w lidze pod balonem w Ślęzie, jako Veritas. Z tego też Veritasu Rycerze ściągnęli do siebie Aleksandra Babiiego, który ma pomóc w zdobywaniu bramek – Przemysławowi Topornickiemu. Siła rażenia powinna zatem wzrosnąć, ale przełoży się to na dobre wyniki?
Jesienią o awans do elity otarł się Astech, który ostatecznie zajął czwarte miejsce. Stracił on jednak przed sezonem kilka ważnych zawodników. O ile Łukasza Kopysia da się jeszcze zastąpić, to uzupełnienie braków po Dawidzie Fabiszu i Tomaszu Szwedzie może okazać się niemożliwe. Kierownik Piotr Jakubowski ich następcy upatruje w postaci Marcina Gołębiowskiego, który rok temu w lidze halowej podbijał świat z reprezentacją AZS UWr. Czy Gołębiowski nie zawiedzie „Dzidka”, a Astech zajmie podobne miejsce jak jesienią?
AWL II, KPMG Audyt Team, Fulanito i Leroy Merlin w poprzednim sezonie zajęły miejsca 5-8, a różnica punktowa między nimi wynosiła zaledwie trzy oczka. Eksperci uważają, że i w tym sezonie w tym przedziale miejscowym wyżej wymienieni ukończą zmagania. „Wojskowi” podobnie jak Rycerze Ni są za słabi, żeby rywalizować na poziomie Superligi, ale zbyt mocni, żeby spaść z jej zaplecza. KPMG Audyt po niedawnym awansie, ugruntował swoją pozycję i teraz będzie chciał powalczyć o lepszy rezultat niż ostatnio. Do drużyny na stałe wrócił Aleksander Nowaczyński i już zimą pokazał, że jest w wyśmienitej formie, a więc wraz z bramkostrzelnym Markiem Szymanowskim mogą napsuć krwi każdemu. Jeżeli chodzi o Fulanito to z różnych źródeł dowiadujemy się, że na „białym koniu” wrócić ma do tej ekipy Marcin Stasiak, czyli jeden z dawnych liderów. Jeżeli to się ziści to On wraz z Piotrem i Markiem Zającami, mogą wrócić na ścieżkę zwycięstw, a może i kto wie, wejść z powrotem do Superligi. Najsłabiej wygląda Leroy Merlin, który oprócz transferu Marty Toczek, nie dokonał żadnego innego ruchu. Wykonany ruch na pewno sprawi, że fanpage Leroya zyska ogromną popularność, ale czy zespół Grzegorza Andysza uzyska utrzymanie?
The Old School w zasadzie powinien pożegnać się z 1 ligą, ale z racji tego, że Głęboka Rezerwa przestała istnieć, „Stara Szkoła” dostała drugą szansę od organizatorów. Czy uda im się ją wykorzystać, a może okaże się, że nie są jeszcze gotowi na grę na wyższym szczeblu?
Grono beniaminków to Za Bezpieczny Weekend, Beer Crew i FC AmRest. Z najlepszej pozycji do 1 ligi weszło ZBW, które zgarnęło złote medale mogąc pochwalić się nie tylko najlepszą defensywą i ofensywą, ale i najskuteczniejszym zawodnikiem – Markiem Tomczakiem. To na nim opierana jest cała gra „niebieskich” i to od niego będzie wszystko zależało. Na drugoligowców to wystarczyło, ale czy wystarczy na zawodników grających ligę wyżej?
Beer Crew jesienią zajął miejsce pod ZBW, ale grał już mniej efektownie, trzykrotnie gubiąc punkty. Do nowego sezonu przystępują w zasadzie w niezmienionym składzie, a więc nadal wiele będzie zależne od Jacków – Ślusarka i Binkowskiego, Piotrów – Nicińskiego i Golemo, a także bramkarza – Marka Szczepanika. Czy wystarczy to, żeby zagwarantować sobie spokojne utrzymanie? Czas pokaże!
FC AmRest uzupełnia grono beniaminków, a i o jego formę możemy być najbardziej spokojni. Zespół ten trzy miesiące rywalizował w lidze pod balonem Olimpijskim, gdzie zgarnął brązowe medale. Głównym ojcem tego sukcesu był Damian Leśniowski, który strzelił niespełna 30 goli. Czy utrzyma formę również wiosną i pomoże swoim kolegom w szybkim zapewnieniu sobie utrzymania?
2 LIGA:
Drugoligowe rozważania rozpoczniemy od drużyn, które zagrają we Wrocbalu po raz pierwszy, albo po raz pierwszy na otwartych boiskach. Mowa tutaj o Selsey, Fidze, Core Services, Logintrade i Termo Team. Pierwsi to zespół Grzegorza Galasa, a więc byłego zawodnika nieistniejącego już M+W Group The Reds, który posiada w swoich szeregach grono graczy anonimowych, a najbardziej znanym (oprócz Galasa) jest były snajper WrSportu czy ostatnio Astechu – Dawid Fabisz. To na nim gra powinna się opierać, ale czy on sam wystarczy, żeby jego zespół zakończył sezon z jakimś sukcesem?
Figa jest jeszcze bardziej anonimowa, bowiem gra w jej szeregach tylko jeden zawodnik z wrocbalową przeszłością i jest to były gracz FC Moose – Adam Domek. Co więcej można o nich powiedzieć? A no nic, a rąbka tajemnicy uchylą nam ich pierwsze mecze.
Core Services i Logintrade są już bardziej znane, bowiem występowały zimą w lidze pod balonem Olimpijskim. Obie na drugim szczeblu rozgrywek i obie zakończyły zmagania z identycznym dorobkiem punktowym, jednakże to Core ostatecznie zajął trzecie miejsce i awansował do elity, bowiem w bezpośrednim pojedynku udało mu się zwyciężyć. Tyle o historii i chodźmy do teraźniejszości. Zespół Sławomira Ryczkowskiego do zmagań wiosennych przystąpi bez jednego ze swoich liderów, a w zasadzie lidera defensywy – bramkarza Marka Wajdy. Bez niego będzie im bardzo trudno o utrzymanie dyscypliny w tyłach. W ataku o bramki powinno być zdecydowanie łatwiej. Są Kamil Wabnic, Paweł Suchecki, Mateusz Bancewicz, a i kierownik Ryczkowski potrafi ukąsić.
Logintrade również nie musi martwić się o ofensywę, o którą odpowiedzialni będą Bartosz Pospieszyński, Marcin Stempień i Jakub Deliman. Niestety nie udało się drużynie Michała Safaryna wyciągnąć z Beer Crew – Jacka Ślusarka, ale może bez niego na poziomie 2 ligi sobie poradzą.
Termo Team także grało pod balonem, ale na tym w Ślęzie. Tam nie spisało się dobrze i zakończyło zmagania na ostatnim miejscu w tabeli. Z dobrej strony zaprezentowało się jednak kilku zawodników tej drużyny. Mowa tutaj m.in. o Krzysztofie Denkiewiczu i Jakubie Cichym. To właśnie ta dwójka powinna stanowić o sile „zielonych” na Kuźnikach. Jaka jednakże będzie ta siła? Pytanie dotyczące zarówno Logintrade, Core Services, jak i Termo Teamu jest takie samo. Czy uda im się przenieść grę boiska zamkniętego na boisko otwarte?
Oprócz zupełnych debiutantów mamy też jeden zespół, który wraca do Wrocbalu o sezonowej przerwie. Jest to zdobywca najfajniejszej nazwy drużyny (w kilku plebiscytach), zdobywca kilku małych i większych medali, a przede wszystkim zespół, w którym kapitanem jest wrocbalowy kamerzysta – Łukasz Czuchraj. Proszę państwa – JaCierpieDole FC wraca do żywych i wciela w swoje szeregi część zawodników z jesiennych tworów, czyli GR-u i TNS-u, a więc odpowiednio; braci Pondel, Karola Leszczyńskiego, Piotra Barana, Łukasza Emerlinga, Michała Rychela i Marcina Wiktorowskiego. Żeby mieszanka jeszcze bardziej mieszała w głowach, zarząd JCD zakontraktował trójkę przyjaciół z ławeczki przy Skwierzyńskiej, czyli Rafała Dzietczyka, Filipa Borysewicza i Kamila Moczydłowskiego. Jeżeli nie wyjdzie tej drużynie granie, pewne jest to, że ani jeden mililitr alkoholu się nie zmarnuje.
Zawsze wysoko mierzy FC Velicante Wrocław, czyli jedyny tegoroczny spadkowicz. Jak Veliacante to rodzina Wieczorków, czyli ojciec i dwaj głodni sukcesów synowie. Brakuje jednak alternatyw i innych, którzy będą pomagali pchać ten wózek. Chodzi przede wszystkim o ofensywę w której brakuje Adriana Jagły i Huberta Głosia, bo w defensywie Bartłomiej Kuś jest i w niej większych problemów „Velica „mieć nie powinna.
W tym sezonie o awans powalczyć mogą Axiom United i Virtual Team. Pierwsi zaszaleli na rynku transferowym i w zasadzie można nazywać ich Bratem Albertem ligi na Kuźnikach. Czemu tak? A no, bo projekt zimowy się sprawdził i Wojciech Woźniak uznał, że warto go nadal realizować. Stąd mamy w składzie „czarnych” – Mateusza Gudrę, Artura Kowalczyka, Annę Bocian, Marcela Dzwonika, Tomasza Lisickiego i Damiana Karczewskiego. Jeżeli będą oni regularnie przychodzić i punktować, to Axiom powinien wywalczyć sobie medale.
Virtual Team tak mocno nie szalał, a dokonał jednego transferu, który może okazać się brakującym ogniwem. Zespół „bordowych” wzmocni solidny ligowiec – Adam Łapeta, który wraz z Pawłem Cieplińskim, Mateuszem Miarą i Janem Grucą mogą grać równie dobrze jak zimą w lidze halowej w barwach Żaru Tropików.
W kontekście walki o awans nie można zapominać o Capgemini, które jesienią zajęło miejsce tuż za strefą premiowaną awansem i będzie chciało udowodnić, że to nie był przypadek. Jeżeli chodzi o kadrę to nadal ważnymi zawodnikami będą Michał Stokłosa i Tomasz Purtak, a wesprze ich zawodnik Cloud FC – Michał Zychowicz. Czy to wystarczy, aby uzyskać promocję do wyższej klasy rozgrywkowej?
Na koniec skupimy się na trójce, która naszym zdaniem uplasuje się tuż nad albo prosto w „czerwonej strefie”. Chodzi tutaj o Coyote Logistics, Awan-Bud Wrocław i Medserv. Pierwsi mają największe szanse by odnieść sukces, bowiem najlepszy strzelec tej drużyny – Krzysztof Koronkiewicz zimą w lidze halowej prezentował świetną formę i możliwe, że przeniesie ją na boiska otwarte. Awan-Bud do końca zwlekał z tym czy wystartuje w edycji wiosennej, ale ostatecznie się zgłosił. Nie wiemy jednak jak będzie się prezentował, ale jesteśmy pewni, że tak jak w poprzednich latach, tak i teraz, mecze z tą drużyną do łatwych należeć nie będą. Medserv United jesienią rozegrał najlepszy sezon odkąd występuje we Wrocbalu. Fakt zajęli dopiero 10 miejsce, ale do szóstej lokaty zabrakło im tylko czterech punktów. Sześciokrotnie schodzili z boiska pokonani i wcale nie tracili tak wiele goli. Mają jednak pecha, bo drużyn, które były pod nimi już nie ma. Czarny Byk przeniósł się na Skwierzyńską i wcielony został do Unit4, a Axiom po wzięciu zaciągu z Brata Alberta na pewno nie będzie toczył bojów o miejsca 9-12. Jaki los czeka więc Medserv? O tym przekonamy się na koniec sezonu!



