Sklep

Ponad połowa sezonu za nami! Co wiemy?

O lidze futsalowej wiemy już bardzo wiele i w najbliższy weekend poznamy ostateczne rozstrzygnięcia. W rozgrywkach OFC grania jeszcze trochę pozostało. Każdy z zespołów rozegrał już ponad połowę spotkań i dlatego też możemy już wysnuć wiele osobliwych wniosków.

 

Mistrzostwo sprawą trzech zespołów

Analizując rozgrywki pierwszej ligi OFC, patrząc po prostu na jej tabelę, możemy, a raczej musimy powiedzieć, że o tytuł pod balonem walczą realnie trzy drużyny. Performance Academy, Planetamebla.pl i Baumit. Ta trójka znacznie odstaje od pozostałych jedenastu ekip rywalizujących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Te drużyny najwięcej bramek strzelają, mając nawet dwadzieścia trafień więcej od niżej notowanych przeciwników. Najlepiej wychodzi im również bronienie, chociaż tutaj akurat ze względu na specyfikę gry pod balonem, różnice są nieco mniejsze. Większość swoich meczów wyżej wspomniana trójka wygrywa w sposób zdecydowany, często aplikując przeciwnikom "dwucyfrówki". Rzadko natomiast notują wpadki, aczkolwiek nieomylni nie są. Na dzień dzisiejszy, a więc 24 dzień lutego najlepszą pozycję wyjściową w drodze po tytuł ma Performance Academy, które pozostaje jedyną drużyną w lidze, która może pochwalić się kompletem punktów. 27 oczek zgromadzonych daje Jakubowi Strojcowi i jego kompanii fotel lidera, a mając czteropunktową przewagę nad wiceliderem i challengerem - posiadają większy margnies błędu. Baumit i Planeta Mebla co prawda nadal są ekipami niepokonanymi, ale już dwa razy punkty zgubiły. W bezpośrednim starciu pomiędzy nimi padł remis, a i zarówno jednym, jak i drugim punkty zabrali Napromieniowani, z którymi akurat Performance zwyciężył. Kluczowe w kontekście walki o mistrzostwo okażą się mecze Baumit - Performance i Performance - Planetamebla.pl. Tutaj jednak drużyny Grzegorza Kędzierskiego i Tomasza Kunickiego muszą zwyciężyć, a dawny Coerver Coaching DOL może pozwolić sobie na przykład na remisy. Znając jednak wysokie ambicje tego zespołu - na pewno powalczą o trzy punkty w każdym z tych spotkań. Podium na koniec zmagań jest już praktycznie znane, ale kto sięgnie po "majstra"? Tego dowiemy się dopiero w ostatniej kolejce.

 

Peleton w walce o czwartą lokatę

Za pierwszą trójką mamy grono czterech zespołów, a może nawet i pięciu, które mają realną szansę na to, żeby zakończyć granie w pierwszej lidze tuż za czołową trójką. Tymi ekipami są KS Widawa Wrocław, Termo Team, Leroy Merlin Wrocław i Napromieniowani, bo Bus Marco Polo, Ołer Meble Ogrodowe i Astek już raczej z tej walki wypadły. Wracając do wcześniej wspomnianych zespołów to w rywalizacji pomiędzy nimi każdy może pokonać każdego. "Widawianie" wygrali z "Autobusami", "Autobusy" ograły "Liroja", a "Liroj" - Widawian, a jeszcze będą tutaj kolejne mecze bezpośrednie. Na razie na czele tego peletonu są zawodnicy Michała Pondla, którzy do podium tracą pięć punktów, ale grają jeszcze z dwoma ekipami z TOP 3. Dobrą pozycję wyjściową posiada Leroy Merlin, któremu został tylko i wyłącznie Baumit, a najlepszą chyba Termo Team, który już z teamami z podium zagrał i wydaje się mieć najłatwiejszy terminarz. Nie możemy również skreślać Napromieniowanych, których przypadek jest dosyć dziwny. Zespół Radosława Tobiasza potrafił zabrać punkty Planecie i Baumitowi, by zgubić je z Astekiem czy nie zdobyć ich z Busem Marco Polo. To wszystko tylko pokazuje jak zacięta będzie walka o miejsca w środku tabeli, a kto będzie liderem tego peletonu pod koniec zimowego grania? O tym również przekonamy się na koniec sezonu.

 

Wiek stał się przeszkodą

Postępujący wiek w piłce nożnej ma swoje zalety i wady. Jedni mówią, że przynosi doświadczenie, pozwala panować nad emocjami, by na przykład w podbramkowych sytuacjach lepiej zachowywać tak zwaną "zimną krew". Są również i wady - kondycja słabnie, szybkość reakcji szankuje, a i trudno utrzymać odpowiednią formę piłkarską, by rywalizować z młodszymi i bardziej wybieganymi przeciwnikami. W przypadku Baumitu nie jest to jeszcze aż tak widoczne, bo tutaj jakość zawodników jest zdecydowanie wyższa, ale Old Blue Angels, Fulanito czy Nokia już profitów czerpać z tego tak skutecznie nie potrafią. "Anioły" wyraźnie odstają od reszty stawki, czego potwierdzeniem jest ostatnie miejsce w tabeli i tylko jeden punkt zdobyty (nie liczymy przedwcześnie wycofanego Velicante). Tutaj w zasadzie tylko Marcin Majak trzyma równy poziom i bez niego zespół ten nie potrafi być konkurencyjny. To samo tyczy się Fulanito i Rafała Zdunka, który ma podobny status jak Majak w OBA. "Szachownice" tylko raz zagrały jak za swoich lat świetności, rozbijając Ołera Meble Ogrodowe. Wydaje się jednak, że był to jednostkowy przypadek. Nokia z tej trójki radzi sobie najlepiej, ale dlatego, że ma najmłodszy skład. Tyle, że dotychczasowi jej liderzy, czyli Paweł Gniewek i Oskar Mizieliński nie grają już tak dobrze jak w poprzednich kampaniach ligowych. Te ekipy "wyrastają" na najpoważniejszych kandydatów do spadku i jeżeli którejś z nich uda się "uciec spod topora" to będzie to spora niespodzianka.

 

Szalona walka o pierwszą ligę

W drugiej lidze walka o miejsce na podium, a przede wszystkim o mistrzostwo jest zdecydowanie bardziej zacięta niż w lidze pierwszej. Tutaj o miejsce w trójce realnie walczy siedem kapel, o mistrza - pięć. Na dzień dzisiejszy na czele mamy Miłośników IPA, którzy jednak trzykrotnie już punkty stracili. Kreowanie Marek ma podobną sytuację, ale te trzy razy schodziło z boiska pokonane. Jeżeli swój "zaległy" mecz wygra Fortuna to ona na trzy kolejki przed końcem wskoczy na najwyższy stopień podium. Swoje szanse mają jeszcze Green Tree i LagaNoMore, które tracą do ekipy Sebastiana Mordala odpowiednio trzy i pięć oczek i rozegrały też odpowiednio jeden i dwa mecze mniej. Najmniejsze szanse na tytuł mają Wakacyjny Sport i OIPR Seniors. Obie te drużyny świetnie rozpoczęły drugoligowe zmagania, ale ostatnio przeżywają kryzys formy i trudno im będzie nawet o zakończenie grania na miejscu medalowym. Nie zmienia to jednak faktu, że jest jeszcze kilka meczów pomiędzy ekipami z miejsc 1-7 i tutaj wyrokowanie kto, na której lokacie granie zakończy jest po prostu jak przysłowiowe wróżenie z fusów.

 

Kasztaniaki i NG Engineering w poszukowaniu formy

Jest kilka zespołów, o których przed sezonem pisałem jako o faworytach do awansu, a tymczasem zawodzą na całej linii. Mowa tutaj o nikim innym jak FC Kasztaniakch i NG Engineering. Obecnie zajmują oni dwunaste i dziesiąte miejsce w stawce i dopiero w ostatnich dniach, tygodniach zaczęły punktować. O drzemiącym, a nieuwolnionym potencjale świadczą wygrane Kasztaniaków z Wakacyjnym Sportem i Kreowaniem Marek czy wysoka victoria NGE z OIRP Seniors. Co z tego, że w tych spotkaniach udało się zapunktować jak zgubiło się oczka z Medservem, Hs-em i Brakiem Sponsora.... Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Trudno powiedzieć. Na pewno niestabilność kadrowa i no chyba forma poszczególnych zawodników, których przecież jedni i drudzy posiadają dobrych. Tak czy siak zarówno podopieczni Macieja Tomczyka, jak i gracze Jacka Borka w najlepszym wypadku mogą powalczyć o miejsce w środku tabeli, ale jakby ta misja się nie powiodła to zdziwiony nie będę.

 

Orlik i Velicante przegrały z problemami kadrowymi

Niestety dwie drużyny tej zimy w lidze pod balonem nie udźwignęły trudów sezonu. Pierwszą ekipą, która odpadła z rywalizacji był Orlik&Shole Team. Ten "rozsypał się" po kilku tygodniach rywalizacji. Tutaj jednak powody były dwa. Pierwszym - fakt, że konkurencja poziomem znacząco odstawała od nich, a może inaczej - to oni odstawali od konkurencji. Zwłaszcza, że zimą lig jest mniej niż jesienią czy wiosną i z racji sporej wymiany zespołów, poziom automatycznie jest wyższy. Drugą przyczyną - posiadanie zbyt wąskiej kadry, bo chociaż do gry pod balonem potrzeba mniej zawodników niż grając przy Skwierzyńskiej, to jednak po średnim sezonie, trzeba było znacznie tą kadrę poszerzyć, a może byśmy teraz nadal rozmawiali o drużynie Andrzeja Orlika jako aktywnym ligowcu, a tymczasem nie zobaczymy jej nawet na boiskach otwartych. Nieco dłużej w pierwszej lidze pograli przedstawiciele FC Velicante Wrocław, którzy jednak debiutu w OFC do udanych nie zaliczą. O ile początek mieli dosyć udany, bo przecież potrafili postraszyć Baumit, Napromieniowanych czy wygrać z Fulanito, to potem coś się popsuło. Kadra starała się coraz węższa, a i wyniki oraz sam styl grania coraz gorszy. Zaczęło się oddawanie walkowerów, no i 23 lutego skończyło się granie dla "Velicy". Trzeci walkower w ostatnich pięciu meczach i zespół ten został wykluczony z dalszego grania. Wiemy więc już, że zakończy zmagania na ostatniej lokacie w pierwszej lidze i po zimowych doświadczeniach ciężko im będzie powrócić do grania za rok. Widać, boisko otwarte zdecydowanie bardziej im służy.

 

 

 

Autor: Michał Pondel